Pizza wycofana przez pandemię…

Byłem dzisiaj w restauracji, xxx&Pizza, nie będę pisał nazwy bo nie o to chodzi, generalnie w temacie pizza. Dzień dobry, czy Państwo serwujecie pizzę? Nie w związku z pandemią nie serwujemy. What the fcuk? Najbardziej popularna kuchnia w Polsce (zaraz po polskiej), najprostsza do zrobienia i najłatwiejsza do dostarczenia, cztery osoby personelu, zero ruchu, dwie na fajku ale pizzy nie serwujemy…

Lockdown goni lockdown, klientów w lokalach nie ma, koszty stałe plus pracownicy każdego miesiąca. Każdy na mieście radzi sobie jak może a jedyną formą funkcjonowania są dania na wynos. Restauracje działają na pół gwizdka, ledwo starcza na rachunki. Duża część gastronomii jest zamknięta, niektóre lokale już na stałe. Jak żyć?

To na pewno było tak, wszyscy usiedli, wystawili flaszkę na stół i radzili co robić. Radzili i pili, radzili i  pili. Dlaczego tak, bo nikt trzeźwy by tego lepiej nie wymyślił. Jeden mówi, jest kiepsko, małe obroty, brak kasy, nie będziemy robić pizzy. Jeden problem mniej. Dobra, zgodnie powiedziała reszta „pracowników”. Po czym dwie osoby poszły na fajka, jedna usiadła do komputera i czwarta bawiła się dalej telefonem.

Do tej pory nie daje mi to spokoju a minęło od tego czasu kilka godzin. Nie wiem kim była czwórka ludzi siedząca w lokalu. Może właściciele, może pracownicy, ale ludzie znaleźli złoty środek na gastronomiczną pandemię. Powinni to opatentować, może jakieś płatne kursy, live`y. Może powinni jeździć po Polsce i rozpowszechniać tę metodę. Może trzeba napisać książkę.

A może trzeba się wziąć za robotę! Zakasać rękawy tak jak inni. Może trzeba robić pizze, obiady, hamburgery, pierogi i co sobie ktoś zamarzy. Mamy kryzys, kurka! Będzie trwał jeszcze długi czas i trzeba budować relację z konsumentami, trzeba pracować nad menu, zaskakiwać ludzi nowościami, kreatywnością i tym, że jak jest pizzeria to jest i pizza… No chyba, że lepiej siedzieć palić i narzekać.